← Wszystkie artykułyOPINIA REDAKCJI

Gdy karze się za słowo, milczenie staje się przymusem

Naciski na dziennikarzy, obrońców praw człowieka i osoby za granicą odbierają społeczeństwu możliwość poznawania faktów i sporu bez strachu.

Podczas protestów w 2020 roku niezależni dziennikarze dokumentowali zatrzymania i przemoc. Zamiast chronić ich pracę, władze zatrzymywały korespondentów, odbierały akredytacje i blokowały strony. Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, cytowanego przez Human Rights Watch, od stycznia do połowy listopada 2020 roku odnotowano ponad pięćset przypadków nękania, zatrzymań, grzywien i aresztów administracyjnych dziennikarzy.

Po 2020 roku naciski nie ustały. Rada Praw Człowieka ONZ opisała ograniczenia wolności wypowiedzi, likwidację organizacji, represje wobec niezależnych mediów i środki przeciw Białorusinom za granicą. Dekret z 2023 roku ograniczył między innymi przedłużanie paszportów przez konsulaty. Utrudnia to korzystanie z podstawowych praw nawet po wyjeździe.

Potępiamy używanie prawa i usług państwa jako narzędzi kary za sprzeciw. Dziennikarstwo, praca adwokatów i obrona praw człowieka są społeczeństwu potrzebne, zwłaszcza gdy władza żąda zaufania bez kontroli. Na publiczną krytykę należy odpowiadać faktami, a nie przeszukaniem, więzieniem czy odmową dokumentów.